Śladami księdza Jana
Św. Jakub Apostoł jest patronem pielgrzymów, św. Krzysztof
patronem podróżnych. Polecając się opiece tych dwóch
Świętych mężów, wyruszyliśmy w środę, 14 lipca, na wspólną
wędrówkę. Najpierw odwiedziliśmy Górnośląską Gospodynię –
Matkę Bożą w Piekarach Śląskich. Słuchając pani Przewodnik
mogliśmy zapoznać się z historią i dniem dzisiejszym Bazyliki
Piekarskiej. Potem pojechaliśmy do Rudy Śląskiej –
Kochłowic, gdzie jest Sanktuarium Matki Bożej z Lourdes.
W pięknym kościółku przywitał nas ks. Proboszcz Jerzy
Lisczyk, który pochodzi z Boronowa. Uczestniczyliśmy we Mszy
św. sprawowanej przez ks. Krzysztofa. Po Mszy św. poszliśmy
nawiedzić ogromny kościół pod wezwaniem Trójcy św. O 1500
wyruszyliśmy w ostatni etap naszej drogi – do Strzybnicy.
Tam przywitał nas naczelnik OSP Florian, druh Marcin
Orawiec. Na placu strażackim mogliśmy oglądać sprzęt,
wchodzić do i na wozy strażackie, gasić ogień, wjeżdżać
koszem wysoko w górę, a nawet zagrać mecz. Całość
uzupełniły kiełbaski z grilla, przygotowane przez druha Adama.
O 1900 wyruszyliśmy w drogę powrotną do Sadowa.
Można powiedzieć, że wędrowaliśmy śladami naszego
parafianina, ks. Jana Janiczka, który był kiedyś wikarym
i w Kochłowicach i w Piekarach, a teraz jest proboszczem
w Nowym Bytomiu.
***
Chciałbym gorąco [nie z powodu pogody, ale z serca]
podziękować wszystkim dorosłym uczestnikom wyjazdu:
pani Justynie, pani Katarzynie, pani Ewelinie, pani Ilonie,
pani Sylwii, pani Joannie i pani Joannie –
– za chęć towarzyszenia nam w drodze i za wszelką okazaną
pomoc i życzliwość [nie mówiąc o cierpliwości].
Dziękuję naszemu fotografowi – Adamowi – za doskonałą
robotę, dziękuję Wojtusiowi, Kamilowi, Beatce, Ninie
i Dominikowi, Kasi, Madzi, Biance, Gabrielowi i Florianowi,
Martynie i Ali, Michałowi, Wojtkowi, Agacie, Sylwii
i Dominikowi, Mai i Ani, Oliwii, Vikingowi i Rafałowi, Genkowi
i Tomkowi, Kamilowi, Szymonowi i Tomkowi, Marcinowi,
Stazyjce i Boryskowi, Misi i Maksowi, Karolowi, Kindze,
Dawidowi i Robertowi.
Dziękuję waszym Rodzicom, że pozwolili wam jechać.
A przede wszystkim dziękuję Panu Bogu za pogodę,
bezpieczną drogę i kupę wrażeń.
Pragnę jeszcze, wraz z ministrantami, podziękować pani Kasi
Gmyrek za uszycie kompletu kiecek dla służby liturgicznej.
x.Krzysztof